Ona

pozytyf_komuna_jagody_traktor

Potok, przepływającej obok ludzkiej tkanki, był dla Olgi bolesny. Zupełnie jakby w tym strumieniu brodziła bosymi stopami. Olga czuła, że odstaje od reszty. Co chwilę ktoś ją przepychał, potrącał, wyprzedzał i obdarzał jakimiś „kurwami”. Starała się, ale z każdym kolejnym krokiem ból stawał się głębszy. Na szczęście również motywacja by iść ulegała stopniowaniu. Szła szybciej. Bolało bardziej. Próbowała dopatrzeć się, w którejś z twarzy zainteresowania, współczucia lub chociażby podobnego grymasu. Nic z tego. Chyba przez zbyt długie przymykanie powiek, które dawało ulgę, uciekało jej to czego szukała.

Była umówiona w sprawie ratowania własnego i nie tylko życia. Miała szansę dostać pracę. Ubrała się elegancko, w kostium jaki odziedziczyła po poprzednim etapie w życiu. Był dobrej jakości i kojarzył się jej dobrze. Nie pasował do „teraz” i do „za chwilę”, ale nie miała innego. Pozbyła się reszty za miesiąc prądu i usg. Nie było wyjścia.

Nie bała się nowego wyzwania. Agentka nieruchomości bez domu, z odwagą i determinacją, z ambicjami – ale je skrzętnie skrywała pod garsonką (prawdopodobnie w staniku push-up). Była świadoma, że nie są mile widziane. Ujawniała je tylko gdy była sama. To znaczy sama już nie bywała. Gdzieś przeczytała o potężnym wpływie rodziców na dzieci. Nie chciała dawać złego przykładu.

Kroki jakie stawiała dzieliła na te pochłaniające syk bólu i te punktujące elementy swojej prezentacji w roli kandydatki na kelnerkę: syk, młoda, syk, zdrowa, syk, pracowita, syk, samodzielna, syk, bez zobowiązań, syk, wykształcenie średnie, syk, nie, lepiej zawodowe, syk, stanu wolnego, syk, nie zamierza założyć rodziny, syk, może być umowa zlecenie, syk, może być bez umowy, syk, angielski, niemiecki, trochę włoski, syk. Więcej zalet nie wymyśliła, niektórych żałuje z innych jest dumna, postanawia pracę otrzymać, i ewentualnie o nią prosić na kolanach. Szybko się uczyć pokory, uległości i rozgrzeszania.

Nie udało się. Jak się okazało, kłamstwo ma krótkie nogi. Wyszło na jaw, że ma wyższe. Nie było to mile widziane. Nie spełniła wymagań. Olga słyszała, że takie wygórowane wykształcenie, i co za tym idzie mniemanie o sobie, sprawia tylko problemy. Wykształciuch szybko się męczą, duszą od zaduchu i smrodu starego oleju, a jak są zmęczone to stają się opryskliwi dla klientów. A to jest grzech niewybaczalny. Przyznawała przed sobą, że jest zbyt słaba na tę pracę, nawet nie pozwoliłaby się klepnąć w tyłek przez klienta, a przecież jest pan. Taka była. Zastanawiała się tylko jak się zmienić, bo przecież musi, dla dobra ich obojga.
– Koniec z takimi pierdołami! – składała uroczystą przysięgę przebierając palcami w monetach jakie jej pozostały – dam radę.
Gdyby był to hollywoodzki film pewnie stała by na polu bitwy, obok setek poległych w walce. Trzymała by wyciągnięty w niebo miecz. I krzyczała coś ważnego. Dla podkreślenia wagi chwili i wyznania. Ale byłą to polska rzeczywistość, więc stała przed Lidlem, sprawdzając promocje na plakatach i doliczając się kwoty jaka była w jej posiadaniu. Drzwi się otworzyły. Weszła. Najwyżej coś pożyczę – pomyślała. Walczyła z wyrzutami. Udało się. Wygrała.

Zmiana życia się powiodła. Dwa tygodnie później, jej jedynym problemem było tylko odnalezienie rejonu jaki jej przydzielono. Na szczęście nauczyła się rozmawiać z mężczyznami. Okazało się, że tu przydaje się skrywana wcześniej ambicja. Mężczyźni znają się na topografii. Są wzrokowcami. Wszystko wiedzą i wytłumaczą. Przy okazji wielokrotnie okazywało się, że mają dobre serca. Chętnie dają na biedne dzieci. Cudze.

Cieszyła się z pracy. W poniedziałki miała wolne. Brak popytu, czy podaży, jakoś tak tłumaczył jej szef. W poniedziałek każdy myśli, że ma najgorzej na świecie. Najlepiej jest w niedzielę. Ludzie najwięcej wrzucają. Tylko trzeba przed mszą. Ludzie się litują jak widzą zdjęcie smutnego dziecka. Nie jest tak źle. Ludzie mają jeszcze ludzkie odruchy. Jej nie odmawiali. Starała się, bo była zmotywowana. System prowizyjny i ewentualne premie. Wiedziała, że rzadko tak dobrze się trafia. I to już trzy lata po studiach.

Potok płynął, ale już nie bolał. Była już silniejsza. Mądrzejsza. Nauczyła się, że z silnym i rwącym nurtem to trzeba sposobem. Trzeba płynąć, a nie iść. Po prostu.
– Nic się im nie stanie jak wrzucą kilka groszy – powtarzała sobie gdy nachodziły ją chwile słabości.

Gdy ktoś wrzucał do puszki to z czystym sumieniem się uśmiechała. Przypominała sobie słowo „altruizm” jak się go nie mogła kiedyś nauczyć na egzamin. Teraz już wiedziała. Cały czas myślałam o małym pasażerze.

Advertisements

2 thoughts on “Ona

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s