zimne ognie

[Fragmenty wewnętrznego monologu nikomu nieznanego fotografa-amatora, w wyborze własnym]

[…] w końcu, patrząc na otaczające mnie kształty i kolory jesieni, przez tak wielu nade wszystko cenione (…)

(…) stwierdzić muszę, że poznałem winnego. Długie i wyczerpujące śledztwo, które prowadziłem odkąd pamiętam, miało na celu znalezienie praprzyczyny mojej niechęci do tej pory roku. Nie mogłem się przekonać do tak wielokrotnie słyszanych twierdzeń: …powinno to ciebie, jako fotografa, na kolana powalać, te barwy malowane przez słońce, ten ogień bijący ze świata (…)

(…) orzekam z całą stanowczością, że to wiatr jest winny a nie słońce, które od zawsze wielce szanowałem i doceniałem w każdej płaszczyźnie jego działalności (…) nie kto inny jak wiatr, przepycha się z chmurami tworząc na długi czas zbroję nad światem (po wszystkim oczywiście ją zdejmuje). To wiatr, a nie jak wielu sądzi brak słońca, chłodzi otoczenie szybko i dostatecznie dosadnie, bo pod nieobecność gwiazdy alfa (…) w końcu ustawiając scenografię według własnego uznania. Scenografię martwą (…)

(…) jest to trudne do zrozumienia, że z taką fascynacją i podziwem patrzymy de facto na śmierć (…)

(…)Ale tak już jest, że natura umiera naprawdę pięknie i dostojnie, umiera wylewając z siebie wszystkie barwy jakie skrywała (…)

(…) to dlatego wydaje nam się, że las na horyzoncie płonie, a gdy podejdziemy bliżej na skórze czujemy zimny chłód […]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s