moja Sycylia – dzień 1

Na wyspę wlatuje się nagle. Bagaże odbiera się nagle. Nagle znajduje się człowiek w autokarze. Nagle ma kilka euro mniej. Nagle wysiada pod dworcem w Palermo. Nagle szuka czegoś na mapie. Nagle okazuje się, że nie ma rezerwacji. I równie nagle okazuje się, że to nie ma znaczenia. Nagle opada na łóżko.

To wtedy pojawia się ta słynna (dla mnie słynna i przeze mnie wysławiana) cisza. Sycylijska temperatura, wilgotność, światło i wszechobecne egzotyczne zapachy sprawiają, że ciało wpada w letarg wypoczynkowy. Po prostu ty, cisza i Sycylia.

Nagle za oknem słyszysz klakson. Pierwszy, drugi, trzeci i kolejne setki i tysiące. I już nagle wiesz, że to prawdziwa Sycylia puka do twojego pokoju. W niezrozumianym języku, wypowiadanym krzykliwą melodią tysiąca głosów męskich i żeńskich, chór imienia ulic Sycylii zaprasza Cię do skosztowania tego świata.

Tu wszystko dzieje się nagle: plecak, drzwi, recepcja, mapa, Palermo, esspresso, wino, jedzenie, muzyka, ulice, jedzenie, wino, sklepy, parki, zmęczenie, jedzenie, wino. Taka jest właśnie Sycylia przy pierwszym zetknięciu: bezpośrednia, bezceremonialna, impulsywna, w tym wszystkim jednak bardzo urocza i co najdziwniejsze okazuje się, że bardzo twoja.

To była dopiero pierwsza, ale wspaniała noc.

Reklamy

One thought on “moja Sycylia – dzień 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s